RMD Friends: Janek 

Otwórz

Janek CiuchtaJanek Ciuchta - Kopia

04.03.2002

Bulowice

Młody 13-letni chłopak z zajawką na BMX-a. Indywidualista pełen zapału, który nigdy się nie poddaje. Zapowiada się na ciekawego zawodnika, który być może zamiesza na polskiej scenie. Póki, co jako amator, a być może niedługo profesjonalista.

RMD: Wszystko zaczęło się od BMX, ale jak długo już jeździsz?

Janek Ciuchta: W tym roku zaczynam 3 sezon jazdy na BMX.

R: Powiedz nam coś o sobie, czym się zajmujesz i co porabiasz, na co dzień poza jeżdżeniem?

J: Mieszkam na wsi i mam 13 lat. Gdy nie jeżdżę na rowerze, spędzam czas ze znajomymi. Zawsze trzeba poświęcić trochę czasu na naukę. Teraz zaczyna mi się gimnazjum, więc coraz więcej nauki przyjdzie i mniej czasu na jazdę. Jednak będę starał się jakoś to pogodzić.

R: Jak udaje ci się pogodzić naukę z jazdą?

J: Jest trochę problemów z tym, ale sobie radzę. Pouczę się wieczorami lub w ciągu dnia, zależnie od pogody.

R: Opowiedz jak zaczęła się twoja zajawka. Koledzy, rodzina?

J: Głownie zajawa wzięła się od mojego kolegi Karola, który jeździł na BMX. Przypatrywałem mu się. Kilka razy dał mi się przejechać i tyle, co na początku jeździłem. Gdyby nie rodzina to miał bym problem z zakupem roweru. Zawsze dokładali mi do nowych części a szczególnie do zakupu roweru.

R: Kto jest dla ciebie największym idolem, kim się inspirujesz?

J: Moimi największymi idolami są dwie osoby Dawid Godziek i Kriss Kyle. Mają styl według mnie i robią niesamowite triki.

R: Opowiedz nam coś więcej o swoim pierwszym rowerze?

J: Moim pierwszym rowerem był seryjny rower STEREO. Przyjemnie się na nim jeździło, ale jak z każdym seryjnym rowerem, trzeba wymieniać części, bo nie są najlepszej jakości.

R: Twój największy sukces?

J: Moim największym sukcesem na BMXie to zrobienie 360 double bara. Tak się jaram tym trikiem, ale w przyszłości będą lepsze kosy.

R: A porażka?

J: Nie wiem, ciężko mi coś wybrać jako moją największą porażkę. Choć początki są nimi usłane.

R: Jakie kontuzje do tej pory zaliczyłeś?

J: Do tej pory miałem raz złamaną rękę, naciągnięcie stawu skokowego, uszkodzone nadgarstki, rozcięty piszczel i porozwalane kolana.

R: Co cię w tym najbardziej jara?

J: Nie jest to łatwy sport jak piłka noża. W piłkę każdy umie kopnąć, a nie każdy umie zrobić barspina czy 180.

R: Jak oceniasz rozwój BMX w Polsce?

J: Rozwój sceny BMX rośnie coraz bardziej, ale i tak to nie jest najlepszy poziom. Coraz więcej osób zaczyna jeździć na BMX i coraz więcej osób poddaję się. Nie mamy najlepszych skateparków, ale też nie mamy najgorszych. Niektóre skateparki wytrzymują lata, są dobre i jedyne, a niektóre są zrobione na odczep, beton krzywo wylany czy spróchniałe deski, które po 6 miesiącach jazdy się rozwalają.

R: Jak reagowali rodzice na to, kiedy to się zaczęło, zwłaszcza, kiedy pojawiły się pierwsze kontuzje, byli przeciw?

J: Moi rodzice dobrze przyjęli wiadomość o mojej zajawie. Cieszyli się, że będą mogli pomagać mi przy starcie. Mama we mnie bardzo wierzy i jeździ ze mną na zawody. Za to jej bardzo dziękuję. Jak były pierwsze kontuzje wspierali mnie żebym się nie poddał i nie wystraszył. Motywowali mnie do kolejnych nawet nieudanych prób. Nigdy nie byli przeciw mnie. Czasami brata dopadały chwilę zwątpienia, ale wierzył we mnie. Też jeździł na zawody i wspierał mnie finansowo w zakupach części lub ochraniaczy.

R: Ulubiony Edit?

J: Mam wiele ulubionych editów, ale nigdy mi się nie nudzą, gdy je oglądam w kółko. Przyjemnie jest oglądać edity Dawida Godźka, bo ma dwie mega hopy przed domem i robi na nich mega stylowe triki.



Close
KRKprotection